Zanim urodziłam, wiele się naczytałam. Część zdobytej wiedzy była niezbędna, część pomocna, a część okazała się jedną wielką pomyłką. Największa część jest jednak przeze mnie nadal nie ogarnięta, więc dalej czytam i czytam i uczę się na własnych błędach lub sukcesach.
Na chustę do noszenia niemowlaczka napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Nie wiedziałam o niej nic, poza tym, że zdrowa dla dziecka, wygodna dla matki, korzystna dla rozwoju fizycznego i psychicznego, niezastąpiona, a nosidełka są złe, niezdrowe, niebezpieczne, nieładne itp. Więc zachwyciłam się metrami płótna o konkretnym charakterystycznym wybranym nieelastycznym splocie. Zachwyciłam się, po czym urodziłam dziecko. Tzn usiłowałam urodzić, bo mi je wyciągali przez cesarskie cięcie. Po powrocie do domu, chusta leżała, bo leczył mi się pocięty brzuch. Kiedy wróciłam do minimalnej formy, z radością wyjęłam chustę, wzięłam niemowlę i zamotałam się. Efekt był żałosny. Dziecko nosem wgniecione w moje cycki opadało na jeden bok. O, to na pewno nie jest zdrowe dla jego kręgosłupa – pomyślałam, i czym prędzej uwolniłam drące się już w niebogłosy maleństwo. A miała uspokajać, i dawać poczucie bezpieczeństwa. Pomyślałam jednak, że najprawdopodobniej wina leży po mojej stronie i nie wystarcza przejrzeć tylko instrukcji obsługi i zamieszczonych w niej poglądowych obrazków. Przeczytałam więc fora internetowe. Dowiedziałam się o dociąganiu i wysokości wiązania nazwanej “swobodny całus w główkę”, o tym że dziecko ma być najedzone, przewinięte, wyspane, zadowolone. Jeśli ma być zadowolone, to bezużyteczna staje się funkcja uspokajająca chusty. Podjęłam więc kolejne próby poprawnego zamotania się. Bezskutecznie. Hormony po porodzie jeszcze mocno dawały o sobie znać, czego efektem był wołający o pomoc opis na komunikatorze “Jebana chusta”. Reakcje na ten opis były dwie, jak dwie panny – roztropna i nieroztropna: koleżanka zapytała mnie, co się stało i usłyszawszy odpowiedź wyjaśniającą przyczynę moich nerwów, podała mi linki do filmików instruktażowych, dzięki którym nauczyłam się poprawnie wiązać chustę; natomiast osoba, od której otrzymałam w prezencie tę najlepszą i upragnioną chustę po cichu żywiła urazę do moich niewdzięcznych słów. Przez to zresztą spotkałam się po pewnym czasie z krytyką ze strony jej męża, czego rezultatem był mój płacz, utrata mleka na ponad tydzień i za mały o pół kilo miesięczny przyrost wagi Michasia. Otrząsnąwszy się jednak, powróciłam do prób wiązania dziecka. Zamotany prawidłowo Michaś jednak nadal pomimo dociągnięcia przechylał się na jeden bok. Może dlatego, że ja jestem drobną mamą, a on jest większym niemowlęciem? Ponadto przylegając mocno, a przylegać mocno musi, bardzo ulewał, ponieważ je co godzinę, więc zaraz po zamotaniu, musiałam go odwiązywać i wycierać jego, siebie, chustę… jeśli nie ulewał, to się zasikiwał i trzeba było go znów odwiązać i przewijać… jeśli nie ulewał i nie był zasikany, to krzyczał z głodu, bo nadszedł czas karmienia. I tak bez końca. Zamotanie, odmotanie… Przez chustę więc wiele łez wylałam i wiele nerwów zszarpałam. Mleko na szczęście odzyskałam. Chustę nie raz pizdnęłam w kąt, o ścianę lub w ogóle za drzwi, byle jej nie widzieć i nie denerwować się bardziej niż to warte. Po 3 miesiącach prób, kiedy pomimo prawidłowego i sprawnego już wiązania dziecko nadal się buntowało, pizdnęłam chustę w kąt ostatecznie. Teraz czeka, aż Misiek podrośnie. Zrobię z niej ogrodowy hamak.
Kupiłam używane nosidełko (za jedną trzecią ceny sklepowej). Tak do testu, żeby je sprawdzić, a na test fortuny wydać nie chciałam. Wyboru dokonałam w ciągu jednego dnia. Infant Olca - certyfikaty, atesty, superprodukt pisma jakiegośtam, najczęściej ponoć wybierana firma, w rozsądnej cenie. Zapięcie krzyżowe i pas biodrowy. Przeznaczony dla dzieci od 3 miesiąca do 12 kg.
Dzisiaj więc, jak tylko przyszła paczka, przystąpiłam do testów. Nosidełko bardzo szybko i łatwo się zakłada, więc Michaś jeśli tylko chce, może jeść i sikać co chwilę. Aby wyjąć go i włożyć ponownie do nosidełka, nie muszę odpinać wszystkich zabezpieczeń (i nie ciągną się kilogramy metrów materiału). Zapięcie krzyżowe na plecach okazało się nie mniej wygodne niż chusta. Dziecko wkłada się bezproblemowo i siedzi ono prosto i pewnie. Nie wygina się na boki i nie jest przygniatane do mojej klatki piersiowej. Na dodatek nosidełko ma śliniaczek, który zabezpiecza mój dekolt przed śliną, bo o ulewaniu nie ma mowy, co było normą podczas noszenia w chuście, gdy Michał się zgniatał. Dziecko asekurowane oparciem swobodnie może się rozglądać w nosidełku, co nie bylo możliwe w chuście. Jest też chłodniejsze – chusta bardzo grzeje – nosidelko ma przewiewne elementy z tzw oddychającego materiału 3D. Nawet mój mąż z radością założył nosidełko z synkiem. Raz dwa i założone. Raz dwa i zdjęte. W sam raz dla niecierpliwka, który co chwila chce czegoś innego – jeść, spać, sikać. Po dłuższym noszeniu nie bolał mnie ani brzuch, ani plecy, ani ramiona – przy chuście najbardziej bolał jednak brzuch. Najwyraźniej chusta nie jest przeznaczona dla kobiet po cesarce. W krajach, skąd chustowanie się wywodzi przecież nie ma czegoś takiego jak cesarskie cięcie…
To chyba na tyle z moich spostrzeżeń. Śmiem twierdzić, że chusty są przereklamowane, a nagonkę, że nosidełka są Złe, prowadzą producenci chust i ich zmanipulowani klienci. Jeżeli nosidełka mają certyfikaty i atesty, to nie wierzę, że są Złe. Mogę jedynie tylko dodać, że ani razu nie słyszałam o śmierci niemowlęcia spowodowanej korzystaniem z nosidełka, a o śmierci niemowląt w chustach ostatnio było wystarczająco głośno. Oczywiście można powiedzieć, że “to trzeba umiejętnie wiązać” albo “to przypadek tylko jednego producenta”, ale tak na serio – dobrze widzę jak moje dziecko reaguje na chustę najlepszej wg mnie firmy, widzę jak ja na nią reaguję, i szczerze przyznaję, że wolę szybkie i wygodne nosidełko. Na przekór nagonkom i liczę się z tym, że idąc publicznie z dzieckiem w nosidełku spotkam się nieraz z nieprzyjemnymi spojrzeniami chustujących kobiet, które w myślach będą na mnie fukały oceniając mnie jako “Złom Matke”. Tak… Bo ja “Złom Matkom” jestem. A mina synka rozglądającego się radośnie w nosidełku, kiedy ja mogłam spokojnie się poruszać po domu była dziś niezastąpiona! (jak się okaże nosidełko Infant było złym wyborem, o czym mowa w następnych notkach, kórych można przeczytać jak wybrałam nosidło ergonomiczne – dop. 9.05.2010)
gema

Wysłany przez Pani Mądrala w dniu 16/04/2010 o 10:03
hm … wiec i ja bede musiala sie zastanowic nad nosidelkiem. Przyznam ze caly czas ukierunkowana bylam na chuste ale wlasnie slyszalam wiele niepochlebnych opini…
Koniecznie musze przemyslec nosidelko czy chusta ale faktycznie potrzebuje czegos co szybko sciagne zaloze i nie bede sie z tym “bawic” poniewaz mam juz jednego 3 letniego szkraba i rozwiazanie jakie szukam musi byc czyms optymalnym miedzy bezpieczenstwem a mozliwoscia mojej ewentualnej szybkiej reakcji gdyby ten wiekszy chcial np uciec.
Z ciekawościa poczytam jak ci sie sprawuje to nosidelko… bede czekala – pozdrwiam!!!!
Wysłany przez wojtek w dniu 16/04/2010 o 11:03
podoba mi się tag ‘przereklamowane gówno’ :D
a na poważnie to wypada mi podziękować za ten wpis. Widzę, że Twój syn zachowuje się podobnie do mojego. Zastanawiałem się swojego czasu nad zakupem chusty, ale po tym co przeczytałem to raczej się nie zdecyduję…
Wysłany przez gema84 w dniu 16/04/2010 o 12:05
no bo Michały to takie nerwusy antychustowe są :D szczerze wierzę w to, że niejedne dziecko jest zachwycone chustowaniem, ale nie można ślepo trwać w przekonaniu, że jest to dobre dla każdego ;)
Wysłany przez kamila w dniu 19/04/2010 o 15:01
Nie ma co się zmuszać do używania chusty na siłę. Moja córeczka ma skończone 3 miesiące i jak tylko wkładam ją do chusty zaczyna się denerwować, bo nic nie widzi. Pozycje, w których by mogła oglądać świat niestety są dla starszych dzieciaczków, wg dołączonej instrukcji…tak więc zamówiłam nosidełko Infant Olca po wcześniejszej analizie różnych modeli i czekam na przesyłkę :)
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 17:11
Jako mąż muszę żonie rację przyznać. Przyjemnie się Michulca w nosidełku nosi ;)
Wysłany przez koza w dniu 19/04/2010 o 17:54
mniemam, że, nosząc w nosidle widzicie i akceptujecie fakt, ze Michałek wisi na kroczu, a jego nóżki swobodnie dyndają i obijają się podczas chodzenia o Wasze uda. Nosiłam dwójkę dzieci na milion sposobów, nosidła przekonały mnie najmniej. Pękniętą klamrę też widziałam. I dziecko moje osobiste i ukochane, zwinięte na wzór klucza wiolinowego, bo było uprzejme usnąć w atestowanym, renomowanej firmy nosidle.
To moja prywatna opinia, którą wyrażam, korzystając ze swobody wypowiedzi w necie. Nie chcę nikogo urazić, ani na siłę przekonywać. Howk.
Wysłany przez Kamila w dniu 19/04/2010 o 17:58
1) zamiast najtańszego nosidełka polecam nosidło ergonomiczne (Manduca, Bondolino, Ono i inne), w którym dziecko ma fizjologiczną pozycję zamiast smętnego zwisu na kroczach
2) atesty NIE DOTYCZĄ produktu, tylko materiałów, z którego zostało nosidełko uszyte
3) przypadek uduszenia dziecka dotyczył tzw. baby bag, które z chustą nie ma nic wspólnego
4) nie widuję reklam chust, więc nie wiem, jak mogą być “przereklamowane” ;)
pzdr
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 17:59
Tak wiemy. Nosidła są be, chujsty są super. A dzieci od ukratka puchły i umierały. Tylko czemu nikt nie prowadzi statystyki zgonów spowodowanych nosidełkami.
Wysłany przez monix w dniu 19/04/2010 o 18:27
Reklama, reklama,
pranie mózgu już od rana…
Wysłany przez makumba w dniu 19/04/2010 o 18:32
hm…
a ile producent wisiadeł płaci za taką demagogię?
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 18:53
3 zł od słowa + 666 zł za każde 1000 użytkowników które odwiedzi stronę w ciągu 30 dniu.
Poza tym dają darmową kawę i szablon do robienia malunków na murach – taki z napisem Chusty BE!
A tak na serio to wypadałoby się zakręcić, może nam coś skapnie za taką reklamę.
@makumba: dziękować za pomysł.
Wysłany przez kasia l. w dniu 19/04/2010 o 19:10
no, bardzo piękna opinia! ja myślę, że z nosidłami jak z dopalaczami – nie należy histeryzować! niosą za sobą tyle dobrego…
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 20:35
o jak sie ciesze zeznalazłas sposób jak nosić dziecko szkoda tylko że w wisiadle ech dobrze przynajmniej ze masz synka-kczychud po zwichnięciu bioderek w takim wisyadle lub złym rozwoju bioderek mniej mu zniszczy życie niż dziewczynce ale i tak szkoda maleństwa-kup mu jeszcze chodzik będzesz miała go gdze odłozyć ma pół dna zeby sie uspokoił sam po tej paskudnej chuscie!
kiedys był proszek “cypisek”90%dzieci miało na niego uczulenie a tez miał atesty!
mówisz ze czytałas w necie i byłaś na forach -och i nie doczywtałaś nikt nie powiedział o MT ,pouchu,albo jakiś ergonomikach albo chuście kółkowej-ojej to widze ze czytałaś uważnie te fora…
mały sie dar bo za pierwszym razem zawiązałaś byle jak byle by było niechlujnie i niestarannie a nastepne razy ty sie denerwowałaś -dziecku często się ulewa jak mu sie nie odbije po jedzonku owszemm u niekturych dzeci to poprostu uroda ale czasem wartop zapytac lekarza-czy wszystko oki-tymbardzej jak był spadek przyrostu wagi-troskliwa mamusiu.
pozatym koja mała tez czasem uleje po jedzonku ale wystarczy tetre pod buźke podłożyć i przetrzec buzie-to naprawde proste!
cesarskie cięcie wywodzi sie od arabów którzy najpier przeprowadzali je na swoich ukochanych koniach by ich nie tracic przy trudnych źrebieniach a potem stwierdzili ze na kobietach tez mozna je przeprowadzić-nie jestem pewna ale arabowie takrze nosili dzeci a w europie już były chusty np polskie chadzki od dawien dawna służyły w polsce jeszcze w nich noszono kiedy w niemczech tkano pierwsze nowoczesne chusty a cesarskie ciencie jest już unas daaawno!
tak dziecko moze sie rozgladać i latać po całym nosidełko jak serce w dzwonie -biedny jego kregosłup tak pewnie jest podtrzymywany1
chuste trzeba dobrze zawiązac-a to wprawionemu nosicielowi dużo nie zajmóje nerwy matki jak wiadomo przenoszą sie na dziecko więc dlatego kiedy byłaś wsciekła młody sie darł-o tym oczywiście na forach nie doczytałaś-matko to prawda ze ponaad połowa polaków czyta bez zrozumienia!
mam pytanie kto potwierdził ze prawidłowo zawiązana-może ci sie wydawało???
ja akurat słyszałam o dzieciach króre z nosideł wypadły
a przypadki śmierci nie były w chustach tylko w torbach na dziecko którym blizej do wisiadeł niz chust!
mam pytanie gdzie widziałaś reklame chusty??ja takiej jeszcze nie widziałam-więc słowo prze reklamowane jest nie na miejscu!
krytyczne słowa męza -a co ty myślałaś ze ucieszy sie ze ranisz jego zone głupimi opisami tylko dlatego że okazała ci serce i podarowała coś z serca co dodatkowo miało cię cieszyc i ci pomuc-naiwne rozumowanie z twojej strony a ta utrata mleka ech na tak długo- nie chalo woszem można przez nerwy stracić mleko a właściwie to adrenalina chamyje jego wypływanie z piersi a nie twozenie -dziwne ze tak długo sie utrzymywała- mi po straszniejszych wydażeniach niz krytyka wracało zaraz na drugi dzień ale ja moze silną kobietą jestem choc sie za taką nie uważam.
pozatym ten zły wzrok męża koleżanki -może on jest czarnoksieżnikiem – myślałam ze to zabobon ajeśli nie to naludzi jako istoty szlachetniejsze to niedziała ale kiedyś zabobonni wieśniacy wieżyli ze czarownica może żucić urok na krowe i ta mleka nie będze dawała skoro to tak długo było to mozenie sprawa adrenaliny tylko uroku
co do nosidła to zdajesz sobie sprawe że cały ciezar malca opiera sie na jego kroczu niedosc ze taka postawa nie jest zdrowa dla bioder kregosłupa itp to ucisk na krocze może spowodować niepłodnosc- cóż to pewnie też przemyślałaś??-nam nadzeje ze jednak nie będze miało to w waszym przypadku tak złych konsekfencji i życze wielu wnuków
może twój syn ma aymetrie jeśli stale przechyle sie na ten sam bok- pójdź do lekarza radze bez złośliwości!
druga nie złośliwa rada to ujeśli twój baby blus trwa tak długo to traeba sie zastnowic czy nie pójsc do psychologa może to depresja poporodowa -skoro rzucasz rzeczami o ściane depresja poporodowa moze stać sie niebezpieczna dla ciebie i dzecka
niewiem czy te rady mają sens bo
smierdzi mi ten post albo zapłacona antyreklama chust-sponsorowana przez producenta wisiadeł albo obfazon na cały swiat mamuska która nie radzi sobie z soba i dzeckiem po porodze i musi na cos zwalic
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 20:37
mam nadzeje że mój komentarz doczeka sie zapisu pod postem chyba ze psuje reklame i antyreklame i zostanie ocenzurowany tak jak komentarz mojej koleżanki
Wysłany przez hana w dniu 19/04/2010 o 20:37
chętnie przyjmę twoją “jebaną chustę”, skoro jest taka beeeee
a nosidło to mam nadzieję, że ergonomiczne
Wysłany przez suniva w dniu 19/04/2010 o 20:40
Nosidła – wieszadła mają nad chustą jedna ogromna przewagę – nie trzeba się męczyć, wysilać i poświęcać czasu na naukę prawidłowego wiązania. Rach ciach, wkładasz i idziesz gdzie chcesz. A ze dziecko wisi, kręgosłup ma niefizjologicznie ułożony, cóż, skoro nie wyje w niebogłosy, znaczy się szczęśliwe. Prababki (co niektóre) usypiały niemowlęta szmatką moczoną w wódce. Niemowlęta szczęśliwe były, matki swobodne. To przez analogie do chusty i nosidła. Nie zawsze prosta i przyjemna droga jest najzdrowsza. Dobrze zamotana chusta jest komfortem dla matki i dziecka, ale fakt – jak masz wiązać źle, to chyba lepsze nosidło
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 20:41
@TęczaPoBurzy: zarejestruj się na wordpressie to będą publikowane od razu a nie zatwierdzane ręcznie.
Co do komentarzy, każdy nie będący spamem jest publikowany.
Wysłany przez olina w dniu 19/04/2010 o 20:41
wszystko pieknie, zastanawiam sie tylko, skoro-podobno-tak pilnie studiowalas temat noszenia,w ybor twoj padl akurat na to okropne wisiadlo (bo to nie jest nosidelko per se, ale wisiadlo wlasnie, w ktorym dziecko WISI na kroczu…). na rynku jest tyle fajnych, ergonomicznych NOSIDEL (w ktorych dziecko rzeczywiscie siedzi, a nie wisi), niekoniecznie tych z gornej cenowo polki, jak Manduca, ale chocby porzadne i cenowo przystepne nosidelka Ono…
a co do komentarzy pana męża-ciekawe, czy bylby tak zadowolony, gdyby to jego wsadzono w takie ustrojstwo, gdzie zamiast siedziec wygodnie w fizjologicznej pozycji, WISIALBY na swych klejnotach rodzinnych…
Wysłany przez hana w dniu 19/04/2010 o 20:49
a jednak nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ergonomiczne. tęcza po burzy – świetny komentarz. popieram
aha ja noszę po cesarce. i to już drugiej. jednak da się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 20:49
suniva- skoro przedkładasz zdrowie dzecka nad te troche czasu i sił potrzebne do nauki wiązania to prosze bardzo
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 20:54
Dostrzegam pewną analogię pomiędzy chusto-forumowiczkami a moherową armią. Fanatyzm. A macie jakieś radio, telewizję czy coś? Bo forum to tak głupawo brzmi. Tak czy siusiak, dziękujemy za nabijanie statystyk. Jutro pomyślimy nad wyskakującymi reklamami, flaszowymi banerami i grupie na fejsbÓku.
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 20:55
hana -współczuje cesarki -widzałam jak dzewczyna z pokoju się męczyła po cesarce-to jz wole mije zmasakrowane krocze pozdrawiam chustomame nosząca juz drugie ja narazie pierwsze ale drugie też będe
Wysłany przez olina w dniu 19/04/2010 o 20:56
dlaczego fanatyzm od razu?przeciez sporo komentarzy dotyczny nosidelek, dlaczego do tych postow sie nie ustosunkujecie?
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 20:59
radia nie mamy ale zapytamay ks rydzyka może nam audycje jakąs stwozy-głupie pytanie głupia odpowiedź ja fanatyczką nie jestem-nie treba nosić w chuście są dobre nosidła -też alternatywa dla wisiadeł -do posiadaczki jebanej chusty-może ją sprzedasz-ile za nią chcesz? napisz mi na maila cene to przemyśle poprosiła bym też fotki a tak z ciekawości co to za chusta??
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 21:04
Bo po pierwsze ja mam na to wyjebane. Nosidełko ma fajny kolor a chusta nie. Nosidełko ma miejsce na Ajpoda i laptopa a chutsta tylko na zakupy. W chuście trzeba zmieniać baterię codziennie, a w nosidełku tylko co tydzień. Jednym słowem nie obchodzi mnie to i raczej nie będzie obchodzić.
Co do ustosunkowania się: nie musimy, przecież są komentarze, jest w nich merytoryczna zawartość. Kto chce to przeczyta, nieprawdaż? Prawdaż ;D
Gdyby misiek codziennie spędzał w chuście/nosidełku po kilka godzin, to rzeczywiście mógłbym się przejmować ergonomią lub jej brakiem. Ale, że jestem złym ojcem, a Misiek w wieszadło-mieszadle spędza góra 10 minut i to sporadycznie to taki stan rzeczy mi odpowiada.
Drogie Panie. Namówcie mężów jeszcze do zamieszczenia komentarzy. Bo jak ktoś “trafnie” zasugerował mamy z tego pieniądze – a jeżeli nie mamy to mieć będziemy. Wiecie taki model biznesowy – namieszać w homogenicznym światku, wywołać niewielką burzę a później czerpać z tego korzyści.
@olina: Moja opinia jest moją opinią, czyt. moja małżonka może/musi/powinna mieć własną.
Wysłany przez gema84 w dniu 19/04/2010 o 21:08
nie oddam, ani nie odsprzedam chusty. napisałam wyraźnie, że zrobię z niej hamak. poza tym to prezent i prezentów się nie oddaje. każdy rozsądny i kulturalny komentarz jest mile widziany (będę wdzięczna za unikanie rażących błędów ortograficznych), aby każdy kto czyta tego posta miał jak najszerszą opinię o chustach i nosidełkach. nie napisałam, że chusty są złe. napisałam, że są przereklamowane (przekazem ustnym, pantoflowym wręcz) i że nie każdemu muszą odpowiadać. być może nie wybrałam najlepszego nosidełka. wybrałam najtańsze, alby sprawdzić czy w ogóle w dobrym kierunki idę. nie wykluczone, że za niedługi czas kupię parę razy przez chustomaniaczki wspomniane lepsze nosidło. a tak z ciekawości mam chustę Natibaby. Ana komentarze odpisuję dopiero teraz, ponieważ drogie chustofetyszki, cały dzień od świtu aż do teraz zajmowałam się synkiem jako troskliwa mama. Nie oceniajcie mnie, proszę, bo nie do Was to należy. To, że chcę dla Miśka jak najlepiej nie chroni mnie przed popełnianiem tym lub innych błędów i szukaniem drogi po omacku. Jakbym i ja miała Was oceniać, to Wy najwyraźniej nie troszczycie się aż tak o dzieci skoro macie czas siedzieć na forach i blogach. To tyle na temat oceniania. I faktem jest, że mój przedłużający się baby blues staje się dość niepokojący.
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 21:10
widze cudowną kulture jezyka – co do męzów naszych to niepotrzebujemy by ktos bronił naszego zdania
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 21:12
tak nie sprzedaje się prezentóe-ale nazywac je jebanymi już wolno …smutne to ze na tak leży
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 21:14
Kochanie co za gafa! Nie będzie pieniędzy bez linków!!!
Natibaby – http://www.sling.com.pl/ – najlepsze cośtam dla twojego dziecka ;P
Przepraszam za wybór adresu ale był to pierwszy z gÓgla. Kto ma lepsze SEO wygrywa.
Do każdej chusty darmowe porady na forum http://chusty.info GRATIS! I takie tam :D
Wysłany przez olina w dniu 19/04/2010 o 21:16
mruk
nie sugeruje nigdzie, ze macie z malzonka wspolna/jednakowa/ujednolicona opinie o wszystkim;)
powiem ci tak: po pierwsze uderza mnie agresywny i momentami wulgarny ton, w jakim twoja malzonka wypowiada sie o chuscie a ty-w komentarzach. naprawde, chyba nie ma takiej potrzeby.fajnie na zdjeciach sie prezentujecie, mlody -model pierwsza klasa, ogolem-niezgorsza para plus dziec… a tu taki dysonans.i jeszcze to wychwalanie pod niebiosa kiepskiej jakosci wisiadla….
ech.
mam tylko taka mala prosbe do ciebie i malzonki-pewnie zignorujecie, ale co mi tam.
przejrzyjcie w internecie oferty sklepow sprzedajacych nosidla ERGONOMICZNE. teraz wiele z nich prowadzi wyprzedaze. mozna takze kupic uzywane, chocby na chustoforum (choc rozumiem, ze tam raczej nie przyjdziecie…;)
przejrzyjcie.
i wywalcie w cholere wisiadlo, w ktorym waszemu dziecku naprawde dzieje sie krzywda. chocby przez 10 minut dziennie (w co nie wierze, bo wiem z doswiadczenia, ze jak juz dziecko sie wlozy do nosidelka lub chusty, to z reguly po to, zeby gdzies wyjsc/cos zalatwic/zakupy zrobic etc, a to trwa dluzej)..
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 21:20
Co do słownictwa. Jest to wulgaryzm, aczkolwiek dopuszczony w grach przez Słownik Języka Polskiego:
http://www.sjp.pl/wyjebane
Co do “jebanej chusty”: http://www.sjp.pl/jebana Także dopuszczalne! Ha!
Teraz dorzucimy jakiś zamotany wywód teologiczno-społeczny i udowodnimy, że pisanie bloga jest grą.
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 21:28
no tak dopuszczany ale nie świadczący o kulturze i poziomie człowieka
Wysłany przez mruk w dniu 19/04/2010 o 21:33
@TęczaPoBurzy: ależ w żadnym wypadku nie chciałbym uchodzić za kulturalnego, a tym bardziej na poziomie człowieka.
Pójdę popracować, dość rozrywki na dzisiaj. Miłego (tu proszę wstawić wulgaryzm) wieczoru.
Wysłany przez TęczaPoBurzy w dniu 19/04/2010 o 21:45
w temacie gdze się odezwałaś masz już odp w sprawie nosideł
Wysłany przez gema84 w dniu 19/04/2010 o 22:30
Panie Boże zapłać ;) Liczę że chustowe fanatyczki pomogą mi wybrać odpowiedniejszy model nosidła. Do chust mnie nie namówi już nic. nie chcę dołączać do tej społeczności.
I powtarzam jeszcze raz: nie piszę w artykule, że chusty są złe, tylko że nie odpowiadają mi i mojemu synowi i nie chcę aby inne mamy czuły się przymuszane do noszenia dziecka w chustach. zależy mi, żeby inne mamy wiedziały, że nosidła nie są złe tak na serio – być może nie wybrałam na początek najlepszego producenta, ale obiecuję, że każde następne nosidełko będzie tu pięknie opisane i pewnie następny artykuł będzie traktował o tym, jak to infant jest niedopracowany, a jakaśtam inna firma jest lepsza od niego w tym lub tamtym. mój blog, moje emocje, moja droga. Wasze komentarze, Wasze emocje, Wasz udział w mojej drodze. im mniej nerwów tym lepiej. proszę o szacunek i zrozumienie. i o czas, bo nie od razu wybiorę drugie nosidło do porównania. nosidło infant nie było z góry nosidłem docelowym, ale testowym. i w moim przypadku pomimo jego wad wygrało z chustą. być może będzie też kiedyś notatka o tym, że wróciłam do chusty, kiedy michał zacznie sztywno siedzieć?
Wysłany przez amia w dniu 20/04/2010 o 00:34
Fajnie sie czytalo artykul, niezle napisany, idealnie oddaje klimat. Wulgaryzmy? Swietny zabieg literacki, oddaja rzeczywiste uczucia. Nie wierze, ze nawet chustomaniaczki w gorszych chwilach nie przeklinaja. Chustomaniaczki proszone sa o spasowanie, bo wlasnie takim fanatyzmem odstraszacie ludzi, a przeciez nie tego chcecie? Czy nie lepiej posmiac sie z artykulu, delikatnie zaproponowac zmiane nosidelka, a nie prawic moraly o nieszanowaniu prezentow, niskim poziomie kultury i wyrzadzaniu krzywdy dziecku – i to w sposob niekoniecznie grzeczny? Bo literatura zezwala na rozne zabiegi, chocby uzywanie wulgaryzmow, ale brak grzecznosci w komentarzach dopiero swiadczy o slabej jakosci kulturze osobistej. A juz argumenty ad personam sa naprawde zenujace.
pozdrowienia dla niefanatykow :)
Wysłany przez olina w dniu 20/04/2010 o 08:15
umowmy sie, ze rozdzielamy “literature” z roznorakimi dopuszczanymi w niej zabiegami, od pospolitego bloga, ok?
posądzanie zas o fanatyzm tylko na podstawie rzeczowych wypowiedzi dotyczących roznic miedzy nosidlem a wisiadlem, jakiego autorzy uzywaja, to daleko posunieta nadinterpretacja. hiperbola, rzeklabym, jesli juz mamy “literacko” do sprawy podejsc:D
Wysłany przez gema84 w dniu 20/04/2010 o 08:59
a może faktycznie warto grzecznie poinformować o istnieniu różnicy pomiędzy nosidłem a wisiadłem? nie znalazłam odpowiednich informacji w sieci, ponieważ nie spodziewałam się, że w enigmatycznym forum chustofanatyczek będą uwzględnione nosidła – to tak szczerze mówię. A przyznam, że jestem mile zaskoczona, że jednak są jakieś przychylne opinie na temat nosideł dobrych producentów. Szkoda tylko, że tak ciężko się do niej dostać przez gąszcz wypowiedzi negatywnych… Dla tych, co opuszczali lekcje w szkole: blog jest formą literacką. Tak samo jak dziennik i pamiętnik.
Wysłany przez olina w dniu 20/04/2010 o 09:55
dla tych, co opuszczali jeszcze wiecej lekcji w szkole: blog jest owszem forma literacka, ale w takim samym sensie, jakim jest nia instrukcja obslugi odkurzacza czy notatka dotyczaca zakupow przypieta na lodowce;)
wszystko mozna uznac za forme kliteracka, a per analogiam-to zupelnie jak ze sztukami plastycznymi (szeroko pojetymi)-rowniez poranne kupsko skacowanego “artysty” zapakowane w puszke po pasztecie (i sprzedawane do galerii za grube pieniadze) jest SZTUKA. kwestia odpowiedniego nazwania tegoz, kwestia umowy ….
to tak na marginesie rozmow o kulturze:D
teraz jeszcze sprostowanie: nazwanie forum chustowego “enigmatycznym forum chustofanatyczek” jest tak obrzydliwym zabiegiem (bynajmniej nie literackim”, ze w sumie szkoda az strzepic klawiatury na komentarz. dodam tylko, ze gdybys owo “enigmatyczne forum” porzadnie poczytala, wiedzialabys, ze “fanatyczek” to tam jest zaledwie garsc, reszta to calkiem normalne osoby, ba, ktore nie tylko nosza w chustach, ale i w nosidlach (porzadnych), a nawet wożą dzieci w wozkach.
“gąszcz wypowiedzi negatywnych” dotyczy ty;lko szkodliwych wisiadel. nosidla ergonomiczne sa cenione i chwalone nawet przez “chustowe fanatyczki”.
Wysłany przez gema84 w dniu 20/04/2010 o 10:03
przyznam, że na forum jest garść osób całkiem przyjemnych i kulturalnych. nie będę z Tobą więcej dyskutować o literaturze, bo widać, że uparcie tkwisz w swoim błędnym przekonaniu. Twoja sprawa. udowadniać nic Ci nie będę, bo szkoda mi czasu. co inteligentniejsi przyznają mi rację w kwestii podobieństwa bloga do dziennika i pamiętnika, a nie instrukcji obsługi. Określenie “enigmatyczne” nie jest obraźliwe, a skoro macie na forum nawet oddzielny topic ze SŁOWNIKIEM, w którym wyjaśniacie skróty i zwroty, to śmiem twierdzić, że określenia tego użyłam słusznie. Jeśli chcesz, atakuj mnie dalej – skoro sprawia Ci to taką przyjemność i masz czas. Ja nie będę się przed Tobą bronić, więc rzucaj sobie we mnie błotem ile dusza zapragnie. Ktoś Cię kiedyś z tego rozliczy mam nadzieję. W trójnasób. a teraz pozwól, że przystąpię do zbierania informacji o ergonomicznych nosidłach, aby dokonać kolejnego wyboru – tym razem mam nadzieję dobrego.
Wysłany przez Chustotalib vel Mucha w dniu 20/04/2010 o 10:27
Cześć Gema!
jestem Mucha – Chustotalib czyli wzywany tu mąż “fanatyczek”. Nie wiem czemu masz nas za fanatyków – przecież my tylko chcemy wysadzenia w powietrze wszystkich fabryk wisiadeł i wózków oraz kar więzienia dla noszących w wisiadłach i wożących w wózkach. Czy to, że dążymy do normalności czyni nas fanatykami? ;)
Noszenie dziecka to najpiękniejsza “przygoda” jaka może ci się przytrafić do końca życia. Chcesz to ograniczać do 10 minut dziennie w niezdrowym wisiadle? Lepiej wydłużaj to w nieskończoność. Nie pasuje ci chusta to za 200-300zł kup np manducę (nosi tak samo jak chusta a zakłada się ją w około 15 sekund). Powodzenia.
Pozwolę tu sobie wkleić mój stary tekst o noszeniu z dedykacją dla ciebie i dla męża.
Na forum, dotyczącym noszenia dzieci w chustach, przeczytałem napis NOSZĘ, BO KOCHAM. Fajne i prawdziwe. Myślałem o tym trochę i wyszło mi na to, że u mnie jest również odwrotnie – KOCHAM, BO NOSZĘ. Część kobiet pewnie tego nie zrozumie, bo od początku ma nieustanny kontakt z dzieckiem. Jednak, jako ojciec, byłem (i teraz jestem znowu po urodzinach drugiej córki) w całkiem innej sytuacji, niż matki.
Sen + praca zabiera 16. godzin. Zostaje 8., ale z nich i tak większość to karmienie piersią, sen/usypianie. Zostaje tyle czasu co nic. Pamiętam, że dopiero po kilku miesiącach (gdy Helena jadła już znacznie rzadziej) dostałem od żony nowe zadanie. Codziennie po pracy miałem nosić Helenę w chuście tak długo, jak się da. Mój rekord to 4,5 godziny. A wszystko po to, by żona mogła odpocząć. Helena na przemian spała i oglądała świat i mnie, a we mnie rodziła się miłość do niej. To jasne, że kochałem ją od początku. Jednak dopiero te codzienne godziny przytulania się, patrzenia na siebie, ta pełna odpowiedzialność za nią, to ciepło… Dopiero to sprawiło, że miłość gwałtownie wybuchła. Myślę, że “kocham, bo noszę” a przynajmniej “kocham aż tak bardzo, bo noszę”.
Wiem, że część osób odpowie mi:
- “jesteś radykalny”,
- “a mnie rodzice nie nosili, a się kochamy”,
- “a mój mąż nie nosi, a świata poza dzieckiem nie widzi”.
Ja wiem, że można bardzo kochać dzieci i ich nigdy nie nosić. Jednak ja pokochałem dzięki noszeniu znacznie mocniej. Myślę, że inni ojcowie też mogliby tego doświadczyć. Ja nikomu tego nie nakazuję, ja zwyczajnie wszystkim tego życzę.
Wysłany przez olina w dniu 20/04/2010 o 10:35
alez ja cie nie atakuje, ja z toba rozmawiam-m yslalam ze po to wlasnie prowadzisz otwartego bloga, by byc gotową na rozmaite komentarze? skad to podejrzenie, ze chce cie “zmieszac z blotem”-ja czy ktokolwiek inny?
temat kontrowersyjny, urazilas uczucia i odczucia wielu osob swoimi “jebanymi” i “gownianymi” chustami, nie dziw sie, ze odzew taki a nie inny. a moim zdaniem, calkiem lagodnie cie potraktowano zwazywszy na twoje -naprawde agresywne-zachowanie.
1. jesli o owo zachowanie chodzi-coz, ja cie poniekąd rozumiem. sama przezylam poteznego baby bluesa, przez 4 miesiace po porodzie nie moglam sie pozbierac. ale jakos minelo….u ciebie zdaje sie, nadal jest zle-moze powinnas poszukac jakiejs specjalistycznej pomocy? nie odbierz tego zlosliwe, pisze z wlasnego doswiadczenia.
2. jesli chodzi o literackie walory bloga per se-alez ja nigdzie nie pisze, ze nie jest to forma literacka:) rozwinelam watek, poszerzylam kontekst, coz, osoba tak obyta powinna wiedziec, co mam na mysli….
chodzilo mi bardziej o wypowiedz kolezanki wyzej, ktora usprawiedliwa uzycie wulgaryzmow “literackoscia” przestrzeni (bloga) w ktorej sie poruszasz. podalam analogie, ktora rowniez usprawiedliwia uzycie pewnych srodkow wyrazu (kupy) w sztuce. to tez powinno b yc zrozumiale.
3. co do rozliczania mnie…coz, urzad podatkowy mnie rozlicza co roku, a jesli chodzi o sily wyzsze, cale szczescie, ze jestem ateistka:)
4. co do wisiadel-ciesze sie, ze wzgledu na twojego syna, ze rozwazasz zakup porzadnego nosidla.
Wysłany przez mihoshi w dniu 20/04/2010 o 15:23
Jaki z tego morał? 0 dzieci, 0 problemów z nosidełkami i chustami ;)))
Pozdrawiam :)
Wysłany przez mayetka w dniu 20/04/2010 o 16:27
Tak sobie myślę że początki macierzyństwa i poród są przereklamowane… Te słodko-pierdzące zdjęcia w gazetkach – wypoczętych mamusiek z noworodkami przy piersi.
Nic co WARTOŚCIOWE I PIĘKNE nie przychodzi łatwo!
Równie dobrze możecie pisać, że karmienie piersią jest bez sensu! Pogryzione do krwi sutki, drący się przy cycu dzieciak, dieta antkolkowa.. no nieee, za dużo wyrzeczeń – butla lepsza! Zwlaszcza ze atestowana, a
i mleko modyfikowane taaakie zbliżone do mleka matki!
Wpychasz butle i masz spokoj na 3 godziny.
Kazdy wychowuje dziecko jak chce.
I nikt nikomu nie zabroni jezdzenia wozkiem po wysokich progach jak dziecko placze – przeciez takie trzesenie wozkiem najlepiej uspokaja!?
Nikt nie zabroni podrzucania dziecka w gorę – dla zabawy. Przeciez to takie fajne. A to ze dziecko bedzie mialo mikrouszkodzenia w mozgu? Mikropekniecia!? Eee nie widać! Grunt ze dobra zabawa i dziecko zadowolone, prawda?
Wysłany przez Suniva w dniu 24/04/2010 o 15:22
TęczaPoBurzy tak sie zacietrzewiła, ze ironii nie łapie:( Mojej wypowiedzi bliżej do postu Mayetki niz do poparcia nosideł
Wysłany przez gema84 w dniu 24/04/2010 o 16:56
Ty męczysz ten post? :D Ja już dawno się zdecydowałam na nosidło miękkie Mei Tai lub ergonomiczne Manduca… zapraszam do następnego postu ;)
Wysłany przez okropne w dniu 05/05/2010 o 14:53
żalosne jest to co tu napisano, ty sie kobieto uczyłaś motać już na dziecku?? rozum zgubiłaś?? ja się kilka miesięcy przed porodem uczyłam na misiu, i każdego wiązania się uczę tak najpierw żeby nie zastanawiać się jakprzekładać chustę trzymając dziecko, a instrukcja to używa sie jej tylko dla przypomnienia, uczyć musi cię ktoś, żywy czlowiek kto już to umie, w [rawie każdym mieście działa już klub kangura
nosidło infanta kupiłaś? jedno z najgorszych na rynku, współczuję dziecku
moją noszę tylko w chuście, też rodziłam cesarką i w 30 godzinie po operacji szłam z młodą w chuście w kieszonce, bardzo szybko się uspokoiła wtuliła i zasneła, bo nie musiałam się zastanawiać co ja mam z chustą zrobić i jak trzymać niemowlaka, bo to pierwsze umiałam zrobić już z zamkniętymi oczami
PS. jak ktoś kupił chustę i jej nie chce to niech wysle do mnie katilili@tlen.pl po co ma zalegać ci w szafie, ja z miłością przygarnę
Wysłany przez mruk w dniu 05/05/2010 o 15:43
@katilili: “to przykre, co ty mówisz, że ty mówisz co”.
Wysłany przez gema w dniu 05/05/2010 o 16:07
Ty też nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Napisałam wyraźnie, że zrobię z chusty hamak! Nie jestem głupia i najpierw nauczyłam się motać na lalkach, ale nie chce mi się tłumaczyć, że żywe dziecko się rusza, kopie, usztywnia nóżki, wygina itp… A swoją drogą ciekawe ile Twoje dziecko ważyło jak się urodziło? Zazdroszczę udanej operacji. Ja 30 h po porodzie traciłam przytomność kiedy tylko wstałam. Więcej zrozumienia poproszę.
Wysłany przez NiLLi w dniu 11/06/2010 o 09:28
Mam i chustę i nosidło ergonomiczne (Beco). Synka nosiłam w chuście od 3. mż. Nie miałam większych problemów z motaniem, a uczyłam się też tylko z instrukcji. I co z tego, że mały się trochę wyginał, czy płakał, jak potem się uspokajał i zasypiał? Tych kilka pierwszych miesięcy spał praktycznie tylko w chuście.
Jak syn zaczął siedzieć przerzuciłam się na nosidło. Wygodniej się zakłada, wyciąga dziecko, ale do usypiania nadal wolę chustę. Łatwiej odłożyć dziecko do łóżeczka. Synek jest bardziej wtulony, szybciej się uspokaja.
Uważam, że jeśli dziecko nie akceptuje takiego sposobu noszenia to ABSOLUTNIE nie można go do tego zmuszać. Zdenerwowane dziecko = zdenerwowana mama i robi się błędne koło. Każdy musi znaleźć swój sposób na najlepszą opiekę nad dzieckiem. Chusta nie jest lekiem na całe zło. Ale z wyborem nosidła też należy uważać, bo można zrobić dziecku krzywdę.
Wysłany przez Milosz w dniu 29/06/2010 o 08:45
jestem ojcem dwójki wspaniałych dziewczynek (5mc, 3lata) i cieszę się, że powstał taki blog
w końcu udało mi się dotrzeć do treści – rozsądnych, trzeźwych, mądrych – podobne wnioski suną mi się na myśl obserwując to co się dzieje wokół tematu noszenia i czasem próbuje je przelać na ekran – efekt – nagonka i nienawiść ze strony chustomaniaków (sami się tak określacie)
vide powyżej
niestety – mamy do czynienia z permanentnym i otwartym lobby chustowym, trendem, modą, manią chustonoszenia – to fakt
niestety – i tutaj nie udało się uniknąć fanatycznych wpisów bez poparcia merytorycznego i obiektywizmu
niestety – wiele kobiet i mężczyzn nadal wierzy w brednie rozpowszechniane na różnego rodzaju portalach gdzie użytkownicy mianują się chusteryczkami, chustomaniaczkami, chustocholiczkami…
ludzie – opamiętajcie się
używaliśmy chust przy pierwszym dziecku – do czasu kiedy zwyciężył pragmatyzm i zdrowy rozsądek
chciałbym podkreślić, że problem nie tkwi w samym produkcie ale w podejściu do jego zastosowania – czyli zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa tej najważniejszej osoby jaką jest dziecko
przeraża mnie bezrefleksyjne i nastawione na zysk lobbowanie na rzecz chust, wciskanie kitu nieuświadomionej i bezmyślnej masie wielu ludzi, którzy w obronie chusty potrafili by zabić.
nosidełka miażdzące krocze, wypadające nagminnie z nich dzieci, krzywda i bezprawie rodziców podróżujących z dziećmi w wisiadełkach itd itp.
większość bez jakichkolwiek merytorycznych dowodów, metodą szeptania, plotki –
kilka uwag do wcześniej wpisujących się na tym blogu
- teczapoburzy – z jedyna jak dotychczas cenzura w demokratycznym panstwie, w ktorym obowiązuje wolnosc slowa byla cenzura na chusty.info gdy chcialem wypowiedziec swoja opinie o Waszym srodowisku (przeczytalem uwaznie regulamin – admin tego pseudoforum nie mial prawa cenzurowac mojej wypowiedzi)
pozdrawiam
Wysłany przez PęczekDrutu w dniu 21/07/2010 o 14:12
Czytam te komentarze chustomaniaczek i normalnie mi wstyd. Sama jestem na forum, noszę moje dzieci w chuście i uczę do tego innych rodziców, jak to robić prawidłowo. Takie ataki na mamę opisującą swe własne odczucia są naprawdę nie na miejscu. Sama miałam nie raz ochotę rzucić chustę w kąt. To, że tego nie zrobiłam, było kwestią chyba mojego uporu i zacietrzewienia. Z doświadczenia wiem, że chusta nie dla każdego, różne są cele, różne charaktery, różne wymagania. Czasem nosidło naprawdę lepiej się sprawdza i oszczędza wiele nerwów rodzicom i dzieciom. Widzę, że rodzice Michasia dotarli też w końcu do nosideł ergonomicznych, choć po fanatycznych komentarzach chustofanek, na pewno nie było to proste.
@TęczaPoBurzy….twój post szczególnie bezczelny i tak naładowany bykami, że się tego nie daje strawić w jednym kawałku.
Wysłany przez ofiara_chusty w dniu 20/09/2010 o 12:32
Moja historia moze kogos zainteresuje, niektorych pewnie rozwscieczy. Dalam sie wkrecic w chusty, jestem zla, bardzo zla na siebie, ze uwierzylam w te wszystkie klamstwa na chustoforum. Spotykalam sie w grupie dziewczyn, ktore przekonywaly mnie do tego, ze nie moge sie podawac, ze musze dalej probowac nosic swoja corcie. Ona nie chciala od samego poczatku. Kupilam te chuste za spore pieniadze, probowalam sama nauczyc sie wiazac, by pozniej z jako taka wiedza, za rada dziewczyn z chusty.info przyjsc na spotkanie. Przyszlam, powiedzialam jaki mam problem, ze dzidzia nie chce byc noszona, placze, poprostu bunt. Doradzono mi zebym kupila inna, elastyczna bo na ta ktora juz mam bedzie jeszcze za wczesnie. Nie mialam pieniedzy wiedz pozyczylam jedna od znajomej, i.. jak reka odjal. Corcia zechciala w koncu wspolpracowac. Kupilam wiec wlasna i co? i kompletne dno, wszystko wrocilo, zero zgody na noszenie. Mam juz dosyc, wydalam tyle pieniedzy i nikt mi nie pomogl. Pozniej uslyszalam tylko – no wiesz, nie wszystkim dzieciom sie to podoba. Bez sensu jest to wszystko..