Rok temu mąż przegonił jaskółki spod dachu, żeby go nie budziły codziennie o świcie. Jako stracha, zamontował nawet reklamówkę, która malowniczo powiewała za oknem, żeby ptaki nie brudziły parapetu. Zimą zdjęłam reklamówkę i resztki opuszczonego z początku budowy ptasiego gniazda przy okazji Wielkiego Narodowego Przedświątecznego Mycia Okien. Dzisiaj bawiąc się z rana z synkiem, usłyszałam radosne ćwiergotanie. Spojrzałam w znany narożnik okna i zobaczyłam dwie jaskółki lepiące nowe gniazdo. Kto jeszcze ma okazję oglądać jaskółki z odległości 15 cm (grubość framugi okna)? :D Świetny widok. Westchnęłam i poszłam do męża uprzejmie mu donosząc, że powinien ponownie zamontować reklamówkę, bo wróciły ptaki, które będą go budzić. A mąż całkowicie już rozbudzony odrzekł mi radosnym głosem: Ale one mnie nie budzą! Była godzina 7:30 rano, a mąż od jakiegoś już czasu pracował przy laptopie. Właśnie obserwuję postępy w budowie gniazda i białe brzuszki czarnoogoniastych ptaków szykujących się do założenia rodziny i odchowania własnych piskląt.
gema

Wysłany przez mruk w dniu 11/05/2010 o 11:45
Syn mnie budzi.
Ale z tego powodu chyba mu nie przyczepię reklamówki. Chociaż gdyby się dobrze zastanowić :D
Wysłany przez chuda25 w dniu 12/05/2010 o 13:36
Jesli męża już nie budzą, to pozostaje Wam sam cymes ogladania jaskołek :)
Wysłany przez arionik jużnetowy w dniu 19/05/2010 o 07:42
zamiast reklamówek, przyczep mu balonik na hel, będzie wam umilał sufitoskłon, a sam uniknie wrażenia bezruchu ;]